Portal wspolnota.org.pl co roku przygląda się zamożności polskich samorządów. W połowie lipca opublikowano najnowszy raport obejmujący dane za 2024 rok. Informację o zestawieniu przytoczyły m.in. portale wroclaw.eska.pl oraz Wirtualna Polska.

Reklama

O alarmujących danych dotyczących Gryfowa Śląskiego poinformowała także strona społeczna Gryfów Dla Wszystkich.

Według najnowszego rankingu magazynu „Wspólnota”, w grupie ponad 640 miasteczek w Polsce Gryfów Śląski zajął ostatnie miejsce pod względem dochodu na mieszkańca – wynosi on zaledwie 4 213,61 zł per capita. Wskaźnik ten oblicza się, dzieląc całkowite dochody budżetu gminy przez liczbę jej mieszkańców.

Zaskakujące są także wynagrodzenia władzy lokalnej. Zaraz po objęciu urzędu burmistrzowi ustalono maksymalne możliwe wynagrodzenie – 19 470 zł miesięcznie. Dla porównania, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski w 2024 roku zarabia 18 293 zł brutto miesięcznie. W efekcie najbiedniejsze miasteczko w Polsce płaci swojemu włodarzowi więcej niż Warszawa prezydentowi stolicy.

Byłeś świadkiem czegoś podobnego?
Wypadek, awaria, coś, o czym powinniśmy napisać — wyślij nam zdjęcie albo krótki opis. Zajmuje to tylko 30 sekund. Zgłoś temat

Dane te rodzą pytania o efektywność zarządzania budżetem i priorytety finansowe w samorządzie. Gryfów Śląski, mimo ograniczonych środków, utrzymuje najwyższe możliwe wynagrodzenie dla burmistrza, co może budzić kontrowersje wśród mieszkańców i ekspertów od finansów samorządowych.

Po rozgrzanej dyskusji w internecie na temat zarobków Burmistrza, Daniel Koko publicznie przedstawił swoje zarobki, próbując przekonać mieszkańców, że „nie ma nic do ukrycia”, jego słowa nie rozwiewają wątpliwości, lecz je pogłębiają. W sytuacji, gdy Gryfów Śląski znalazł się na ostatnim miejscu w kraju pod względem dochodu na mieszkańca, oczekiwano raczej refleksji i działań naprawczych, a nie usprawiedliwiania własnych zarobków. Burmistrz podkreśla wysokość odpowiedzialności swojego stanowiska, jednak fakty pozostają niezmienne: najbiedniejsze miasto w Polsce wypłaca swojemu włodarzowi wynagrodzenie wyższe niż stolica, a spadające kwoty netto wynikają z przepisów podatkowych – nie z rezygnacji z przywilejów. Mieszkańcy słusznie pytają, czy „sumienna praca”, o której mówi burmistrz, przynosi realne efekty dla gminy, skoro jej sytuacja finansowa jest najgorsza w kraju.

Marcel Wilk