Od 27 kwietnia, mieszkańcy Gryfowa Śląskiego mogą liczyć na nowego lidera dyżurów aptecznych - "Nowa Apteka pod Gryfem". Jednakże, zanim zaczniemy zacierać ręce z radości, warto przyjrzeć się temu, co się kryje za nowym rozkładem dyżurów.

Reklama

Niestety, nie wszystkie miasta w regionie mogą cieszyć się z takiej inicjatywy. Mirsk, Lubomierz, Wleń, a także stolica powiatu lwóweckiego zostają bez dyżurów, będą musieli jeździć do Gryfowa. To oznacza, że mieszkańcy tych miejscowości mogą mieć utrudniony dostęp do leków poza standardowymi godzinami pracy aptek.

Według ogłoszenia, apteka będzie czynna 7 dni w tygodniu, oferując dyżury nocne od 20.00 do 22.00 oraz w dni wolne od pracy od 10.00 do 14.00.

Właściciele aptek nie zgodzili się na proponowaną stawkę - 150 złotych netto za godzinę dyżuru, co sugeruje, iż kwota ich zdaniem jest za niska, aby opłacić otwarcie apteki. Oczywiście, trzeba pamiętać, że do tej kwoty dochodzi zysk ze sprzedanych produktów. Jednak czy to wystarczy?

Patrząc na drugą stronę medalu, kwota proponowana przez powiat na pokrycie kosztów dyżurów może wydawać się wystarczająca. Ale czy naprawdę wystarcza, aby pokryć koszty pracowników, lokalu, prądu i innych niezbędnych elementów?

Byłeś świadkiem czegoś podobnego?
Wypadek, awaria, coś, o czym powinniśmy napisać — wyślij nam zdjęcie albo krótki opis. Zajmuje to tylko 30 sekund. Zgłoś temat

Trzeba przyznać, że aptekarze mają rację, gdy mówią o kosztach. Może warto zastanowić się nad innymi rozwiązaniami, które byłyby korzystne zarówno dla właścicieli aptek, jak i dla mieszkańców?

W końcu, zdrowie publiczne powinno być priorytetem dla wszystkich stron zaangażowanych. Może czas na dialog i wspólne poszukiwanie rozwiązań, które zadowolą wszystkich zainteresowanych. Bo w końcu, zdrowie jest najważniejsze, ale równie ważne są także zdrowe finanse.

Marcel Wilk

Zdjęcie poglądowe: M. Wilk